Na polskiej scenie pojawiła się premiera, obok której nie sposób przejść obojętnie. „Who Is That Girl” to najnowszy singiel Joanny Dudkowskiej nagrany we współpracy z amerykańskim wokalistą Chucem Frazierem. Od pierwszych sekund słychać tu doświadczenie, świetne wyczucie stylu i muzyczną odwagę, która rzadko pojawia się w rodzimych produkcjach funkowych.
To singiel wydany cyfrowo w międzynarodowej dystrybucji — także na platformach japońskich — co już samo w sobie pokazuje skalę projektu. Ale największa siła utworu leży w samym brzmieniu.
„Who Is That Girl” to żywy, pulsujący funk z wyraźną inspiracją sceną lat 80. i 90. Mamy tu synth-funkową estetykę, house’owy puls i charakterystyczny sposób prowadzenia narracji — męski, rytmiczny spoken-word przeplatany melodyjnym wokalem Joanny.
Kluczową rolę gra oczywiście bas. Dudkowska prowadzi numer z techniczną swobodą, która od razu stawia ją w centrum utworu. Linie basowe są synkopowane, ofensywne, rytmiczne i w pełni świadome konwencji — to fundament całego groove’u. Automat perkusyjny nadaje stabilny bieg, a syntezatory rozszerzają przestrzeń wchodząc w szerokie, panoramiczne brzmienia.
Całość brzmi nowocześnie, ale nie traci funkowego charakteru. Tempo ~112 BPM trzyma utwór w tanecznym, klubowym klimacie, a brzmienie przypomina najlepsze czasy Prince’a, The Time czy Jam & Lewis — w nowej, świeżej odsłonie.
W utworze słychać dwa światy.
Chuc Frazier — głęboki, pewny siebie narrator, który prowadzi słuchacza przez historię. To klasyczna rola „hype mana”, znana z hip-house’u początku lat 90., ale tutaj ubrana w bardzo współczesny kontekst.
Joanna odpowiada z drugiej strony — głosem melodyjnym, czystym i asertywnym. Nie wyjaśnia, nie usprawiedliwia się. Jej linie wokalne są deklaracją: muzyka jest przestrzenią wolności, świadomości i siły. Stąd w tekście motywy mocy, celu, tożsamości, podkreślone prostymi, zapamiętywalnymi frazami.
Ten dialog działa wyjątkowo dobrze. Jest lekki, momentami zadziorny, perfekcyjnie dopasowany do groove’u.
Od strony realizacyjnej „Who Is That Girl” jest dopracowane w każdym detalu.
Bas ma wyrazistość i selektywność, którą osiąga się precyzyjną kompresją. Syntezatory mają szerokość i puls dzięki sidechainowi, a werbel odbija krótkim, charakterystycznym pogłosem, który przywołuje brzmienia z końca lat 80.
W outro pojawia się gitarowe solo — z lekką modulacją i overdrive’em — idealnie spinające cały utwór energiczną klamrą. To właśnie ten rodzaj gitarowego wejścia, które zawsze powoduje subtelny uśmiech u słuchacza.
Miks jest nowoczesny, klarowny i dynamiczny. Każdy element ma swoje miejsce, nic nie walczy o przestrzeń, a utwór słucha się równie dobrze w słuchawkach, jak i w systemie głośnikowym.
Narracja oparta jest na mechanizmie „pytanie – odpowiedź”. Chuc patrzy z boku i pyta: „Who is that girl?”. Zdziwienie miesza się z fascynacją — bo dziewczyna gra nie tylko pewnie, ale przede wszystkim z wyraźną osobowością.
Joanna odpowiada bez zbędnych opisów. Jej tożsamość to muzyka. Bas. Groove.
To ona prowadzi. To ona ma serce ustawione w rytmie funku.
Pod spodem jest też subtelny komentarz kulturowy: kobieta na basie, w roli liderki, w muzyce gatunkowej, która przez dekady była zdominowana przez mężczyzn. W tym utworze to właśnie ona stoi na środku sceny — i to wokół niej kręci się cały świat.
Bo jest odważny stylistycznie.
Bo pokazuje, jak mocno polska scena potrafi wejść w funkowy świat z jakością, której nie trzeba niczym tłumaczyć.
Bo to współpraca dwójki muzyków, których doświadczenia — pozornie odległe — składają się w bardzo naturalną całość.
„Who Is That Girl” to funk, który działa od pierwszego taktu.
Energia, precyzja, świeżość i ogromny ładunek muzycznej osobowości.
Jeśli śledzisz polskie nowości i lubisz produkcje z międzynarodowym charakterem, ten singiel powinien znaleźć się wysoko na Twojej liście do odsłuchu.
Andrzej Lomperta