„Jeszcze mi się chce, ale już niczego nie muszę” – śpiewa Piotr Cugowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych i elektryzujących głosów polskiej sceny muzycznej w najnowszym singlu.
„Cisza przed burzą” to kompozycja Jarosława Chilkiewicza i Piotra Cugowskiego do słów Wojciecha Byrskiego. Piosenka w niespełna trzy minuty porusza temat przewrotności losu, ale także walki o swoje marzenia. Przesłanie podkreśla niezwykły teledysk wyreżyserowany przez Pascala Pawliszewskiego.
„Trudno czasem nie wkurzać się na los, szczególnie, gdy coś nie idzie po naszej myśli. Wierzę jednak, że świat dąży do równowagi, po burzy zawsze wychodzi słońce. Na wszystko jest czas i miejsce. Ta świadomość pomaga mi zaakceptować wszystko, co los stawia na mojej drodze. I o tym także jest ten utwór” – mówi Piotr Cugowski.
Koncertowej odsłony „Ciszy przed burzą” będziemy mogli posłuchać podczas koncertu Premier 61. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu już 31. maja.
Piosenka zapowiada jednocześnie drugi solowy album wokalisty. Będzie to nowa odsłona twórczości Piotra, który przez lata wielokrotnie udowadniał, że nie boi się stylistycznych wolt ani artystycznych wyzwań.
Stasiek Kukulski prezentuje nowy singiel „This Too Shall Pass” – utwór, który nie ucieka w banał ani tanią pociechę. To raczej spokojne, dojrzałe spojrzenie na momenty, w których świat traci ostrość, a człowiek zostaje sam ze swoimi myślami. Bez dramatyzowania, bez wielkich gestów. Jest cisza, refleksja i zdanie, które działa jak kotwica: to też minie
Są takie albumy, które włączasz „na chwilę”, żeby sprawdzić singiel, a po trzech numerach wracasz do codziennego hałasu. I są takie, które wciągają jak rozmowa o drugiej w nocy — niby spokojna, ale każda kolejna minuta przestawia coś w głowie. „Czas końca złudzeń”, trzeci album projektu BAiKA (Piotr Banach i Katarzyna „Kafi” Figaj), zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Na tle głośnych, często nadprodukowanych premier końcówki roku „Róża” Katarzyny Loranc wybiera inną drogę. To utwór kameralny, skupiony, oparty na emocji i znaczeniu, a nie na efekcie. Bardziej pieśń niż piosenka, bliższa formie wyznania niż klasycznej narracji popowej.
Koncertówka, która udowadnia, że dobry rock jest zawsze na czasie
Są płyty koncertowe, które dokumentują wydarzenie. Są też takie, które stają się świadectwem czasu, wspólnoty i sensu grania rocka. Album „Orkiestra Dorosłych Dzieci Live Pol’and’Rock Festival 2024” bez wahania należy do tej drugiej kategorii. To jedna z najważniejszych polskich płyt koncertowych tego roku – nie z powodu nostalgii, lecz dlatego, że pokazuje, iż dobrze zagrany rock nadal ma siłę, energię i publiczność.