„emophase” to wspólny album Seniego i Inee, który wnosi powiem świeżości na polską scenę. Płytę wypełniają gitarowe brzmienia, cięższe momenty i nowoczesna produkcja autorstwa SUSH1. Popowa melodyjność płynnie miesza się tu z rockowym i metalowym klimatem, tworząc wyjątkowe brzmienie, które trudno zaszufladkować.
Album jest zwieńczeniem długiej współpracy artystycznej, która zrodziła się z przyjaźni i wspólnej zajawki na rockowe oraz metalowe brzmienia. Seni i Inee od początku wiedzieli, że chcą stworzyć coś osobistego, ale jednocześnie uniwersalnego - płytę, która trafi zarówno do fanów cięższej muzyki, jak i tych, którzy nigdy nie sądzili, że odnajdą się w takich dźwiękach.
Całość dopełniają dwa głosy, które przeplatają się ze sobą, pokazując różne spojrzenia na te same emocje. To historie o pogubieniu, szukaniu siebie i mierzeniu się z tym, co trudne. „emophase” nie daje gotowych odpowiedzi, ale pozwala odnaleźć coś swojego w każdej piosence.
Stasiek Kukulski prezentuje nowy singiel „This Too Shall Pass” – utwór, który nie ucieka w banał ani tanią pociechę. To raczej spokojne, dojrzałe spojrzenie na momenty, w których świat traci ostrość, a człowiek zostaje sam ze swoimi myślami. Bez dramatyzowania, bez wielkich gestów. Jest cisza, refleksja i zdanie, które działa jak kotwica: to też minie
Są takie albumy, które włączasz „na chwilę”, żeby sprawdzić singiel, a po trzech numerach wracasz do codziennego hałasu. I są takie, które wciągają jak rozmowa o drugiej w nocy — niby spokojna, ale każda kolejna minuta przestawia coś w głowie. „Czas końca złudzeń”, trzeci album projektu BAiKA (Piotr Banach i Katarzyna „Kafi” Figaj), zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Na tle głośnych, często nadprodukowanych premier końcówki roku „Róża” Katarzyny Loranc wybiera inną drogę. To utwór kameralny, skupiony, oparty na emocji i znaczeniu, a nie na efekcie. Bardziej pieśń niż piosenka, bliższa formie wyznania niż klasycznej narracji popowej.
Koncertówka, która udowadnia, że dobry rock jest zawsze na czasie
Są płyty koncertowe, które dokumentują wydarzenie. Są też takie, które stają się świadectwem czasu, wspólnoty i sensu grania rocka. Album „Orkiestra Dorosłych Dzieci Live Pol’and’Rock Festival 2024” bez wahania należy do tej drugiej kategorii. To jedna z najważniejszych polskich płyt koncertowych tego roku – nie z powodu nostalgii, lecz dlatego, że pokazuje, iż dobrze zagrany rock nadal ma siłę, energię i publiczność.