Świąteczne hity rządzą się własnymi prawami. Wystarczy, że w radiu zabrzmi pierwszy akord „Last Christmas” albo pierwsze wysokie nuty od Mariah Carey i już wiadomo — zaczęło się! Ten moment działa jak zapalenie kontrolki. Wszyscy znamy ten moment: wjeżdża klasyk i człowiek od razu myśli „oho… sezon na święta oficjalnie otwarty”.
Ale każdy, kto choć trochę interesuje się muzyką, widzi jedno: stworzyć dobrą piosenkę świąteczną to niemal sport ekstremalny. Z jednej strony miliony słuchaczy czekają na coś nowego, z drugiej — łatwo popaść w dzwonkowy kicz, który znika szybciej niż sztuczny śnieg. W Polsce co roku pojawia się sporo zimowych premier, lecz niewiele z nich zostaje z nami na dłużej.
Dlatego gdy MYK wypuszcza singiel „Grudzień”, od razu czuć, że to próba zrobiona z odwagą, świadomością i — co najważniejsze — z dobrym wyczuciem smaku.
Muzyka: Marek Yan Kisieliński
Słowa: Marta Tondera
Wokal: Marek Yan Kisieliński
„Grudzień” nie udaje świątecznej nuty z galerii handlowej. Nie ma tu nachalnego dzwonienia, nie ma czerwonego brokatu w dźwiękach. Jest za to kołysząca gitara, delikatne tła, miękkie tempo i produkcja, która robi miejsce emocjom. To taka zimowa piosenka, którą słucha się wieczorem, gdy świat za oknem cichnie, a człowiek może wreszcie pomyśleć.
To właśnie ten rodzaj świątecznego klimatu, który nie krzyczy, tylko otula.
I tu pojawia się najciekawszy element: nieszablonowo, bez zapraszania gości, cały wokal wziął na siebie sam Marek Yan Kisieliński. Wyszło naturalnie, ciepło i bardzo „po ludzku” — tak, jakby opowiadał komuś bliskiemu historię z własnej kuchni, a nie wykonywał studyjną świąteczną popisówkę.
Marta Tondera, autorka słów, mówi wprost: „Grudzień” to życzenia. Ale nie te, które wysyła się hurtowo z telefonu. To życzenia pisane z uważnością — dla kogoś, komu chce się dać spokój, ciepło, chwilę zatrzymania.
W tekście nie ma świątecznego lukru. Jest za to ton bliskości: prośba, żeby zwolnić, żeby nie zgubić siebie, żeby znaleźć choć jedną jasną chwilę w tym całym zimowym chaosie. To życzenia dla ludzi zmęczonych codziennością — czyli dla większości z nas.
I właśnie dlatego piosenka działa.
Bo w grudniu najbardziej brakuje nam… prostego, ludzkiego spokoju.
W refrenie pojawia się myśl, która jest dziś jak złoto: odpuść bieg, wycisz się, pozwól sobie na oddech. To nie banalne „ciesz się świętami”, tylko prawdziwy apel — bardzo współczesny, bardzo potrzebny.
W świecie, który non stop nas pogania, takie słowa brzmią jak zaproszenie do odpoczynku, do bycia tu i teraz. MYK nie moralizuje. On przypomina: mamy prawo zwolnić. Mamy prawo przeżyć grudzień po swojemu, bez presji i bez dekoracyjnej perfekcji.
To jeden z najmocniejszych elementów całej piosenki.
Marek Yan Kisieliński jest postacią, której nie trzeba przedstawiać radiowym słuchaczom. Kompozytor, producent, multiinstrumentalista. Autor przebojów grupy Video, twórca hitu Braci „Nad przepaścią”, zdobywca złotych i platynowych płyt. Twórca, który po prostu wie, jak zbudować melodię, która zostaje.
A Marta Tondera dorzuca tekst, który opowiada, ale też niesie emocję i sens.
To duet, który nie idzie na skróty.
„Grudzień” jest jak krótka rozmowa przy ciepłym świetle. Nie ma w nim brokatu, jest za to prawda i czułość.
To piosenka dla tych, którzy potrzebują na chwilę usiąść, odetchnąć i przypomnieć sobie, że można inaczej.
Czy będzie hitem jak „Last Christmas”? Tego nikt nie wie.
Czy jest piosenką, którą warto włączyć, żeby zrobić sobie dobrze?
Zdecydowanie tak.
To świąteczna propozycja bez „plastiku”.
I może właśnie dlatego ma szansę zostać z ludźmi na dłużej.
Andrzej Lomperta